Relacje z Akcji Zauważ Mnie. Chodzi (p)o Zdrowie 2012

W tym miejscu zamieszczać będziemy relacje z poszczególnych etapów marszu Nordic Walking zorganizowanego na rzecz osób chorych na padaczkę w ramach Akcji Zauważ Mnie. Chodzi (p)o Zdrowie 2012.

 

 14.02.2012 Częstochowa ? Radomsko

We wtorek, 14 lutego dnia o godz. 7.00 odbyła się Msza Św. na Jasnej Górze w intencji osób chorych na padaczkę. Przed godziną 8.00 pod Jasną Górę zaczęli schodzić się wolontariusze z VIII Liceum Ogólnokształcącego Samorządowego w Częstochowie, celem rozdawania ulotek w centrum miasta i informowania przechodniów, że 14 lutego to nie tylko święto zakochanych, lecz również dzień osób chorych na padaczkę. Przyjeżdża też lokalna telewizja i częstochowski portal. Po wykonaniu kilku ujęć zdjęciowych, udzieleniu wywiadów oraz przeprowadzeniu rozgrzewki, ok. godz. 8.30 wyruszyliśmy w ponad 40 kilometrową drogę do Radomska. Maszerując przez centrum Częstochowy widzieliśmy, że przykuwamy uwagę przechodniów. Widomy znak, że akcja spełnia swoje zadanie. Wszak o to chodzi, by nas zauważono. Dotarłszy na obrzeża miasta zauważyliśmy, że również niektórzy z mijających nas na drodze kierowców z uśmiechem na twarzy pozdrawiali nas klaksonami prowadzonych przez siebie aut.

Uczestnikom marszu sprzyjała piękna słoneczna pogoda. Nie obeszło się wszakże bez sytuacji kryzysowych. Mniej więcej w połowie trasy, pod Kłomnicami, organizatorkę marszu dopadł spory kryzys. Ogromny ból łydki uniemożliwiał dalszą wędrówkę i nie wiadomo jakby się to skończyło, gdyby Jadwidze Grochowalskiej nie towarzyszył Michał Zarębski, fizjoterapeuta z Częstochowskiego Klubu Nordic Walking Miza ? REH, który rozciągnął swojej towarzyszce bolące podudzie.

Ok. 6 km przed Radomskiem, w czasie postoju przytrafiła nam się dość zabawna sytuacja. Podjechał do nas oznakowany policyjny samochód i policjant spytał, do którego kościoła idziemy. Widząc nasze zdziwienie, przedstawiciel władzy stwierdził, że otrzymał informację o pielgrzymce z Częstochowy :-) Niemal w tym samym czasie otrzymaliśmy telefon, że prezydent Miasta Radomsko, urzędnicy, telewizja i grupka dzieci rozdających ulotki już czekają na nas w centrum miasta. Aby się nie spóźnić przyspieszyliśmy więc tempo. Dzięki policyjnej eskorcie nasza grupka zajęła cały pas ruchu. Mimo ogromnego zmęczenia, do Radomska weszliśmy w fantastycznych nastrojach wywołanych świadomością, że dzięki naszemu wysiłkowi pomagamy wielu ludziom. Tym, którzy sami sobie pomóc nie potrafią ? epileptykom.

Z satysfakcją odnotowaliśmy również fakt, że władze Radomska przyjęły nas naprawdę miło okazując empatię poszkodowanym przez los osobom.

/Na podstawie relacji Michała Zarębskiego z Częstochowskiego Klubu Nordic Walking Miza - REH oprac. Andrzej Marzec/

 


15.02.2012 Radomsko ? Piotrków Trybunalski 

O poranku przywitał nas zimny wiatr i śnieg. Zapowiadał się ciężki marsz w stronę Piotrkowa Trybunalskiego, ale żadna śnieżyca nie przestraszyła naszej bohaterki. Gorąco pożegnała nas pani Wioletta Pal wiceprezydent miasta Radomska, która otwarcie podeszła do akcji ?Zauważ mnie?. Przez pracowników Urzędu Miejskiego, wydziału do spraw obywatelskich panią Katarzynę Dudek oraz pana Damiana Noremberta zostaliśmy odprowadzeni do granic miasta, skąd ruszyliśmy w kierunku Piotrkowa Trybunalskiego. Kierowcy pługów , tirów i samochodów osobowych nie oszczędzali gazu, co powodowało zawirowania śniegu w twarz pani Jadwigi Grochowalskiej oraz szybkie skoki na pobocza dróg. Brak barów, restauracji lub miejsc do spokojnego odpoczynku na trasie, powodował integracje uczestników marszu w samochodzie. Na granicach Piotrkowa Trybunalskiego witała nas Straż Miejska oraz grupa uprawiająca nordic walking przy OSiR-rze, a także Piliczanki z Sulejowa. Od tablicy miasta do centrum około dwudziestoosobowa grupa, prowadzona przez Strażników Miejskich, wędrowała przez 5 kilometrów chodnikami pięknej miejscowości. Przed Urzędem Miasta przywitał uczestników zastępca Prezydenta Miasta Andrzej Kacperek, ciepłymi słowami i gorącą grochówką rozgrzał bohaterów dzisiejszego, ekstremalnego marszu. Najedzeni, udaliśmy się na miejsce odpoczynku i noclegu. Przed nami trasa z Piotrkowa Trybunalskiego do Łodzi.

/Klaudia Grochowalska/

 


16.02.2012 Piotrków Trybunalski - Łódź 

Po całonocnych opadach śniegu Piotrków Trybunalski przywitał nas zasypanymi chodnikami, drogami i poboczami. Dziś maszeruje z nami pani Grażyna Gadula. Była wsparciem i dzielną towarzyszką dla pani Jadwigi Grochowalskiej. 49 kilometrów trasy pokonaliśmy szybkim i równym tempem. Plusem dzisiejszego dnia była wspaniała droga, którą wędrowały nasze bohaterki. Odśnieżona trasa, kijki mocno stukały o asfalt, a kierowcy spisali się zjeżdżając, aby nie utrudniać marszu. Na posiłek skręciliśmy do pobliskiego baru w Tuszynie. Ciepłe flaczki, do tego oblane sosem roladki drobiowe i pełne witamin suróweczki. Do tego herbata i rozgrzani, najedzeni ruszyliśmy w drogę. Wkroczyliśmy na autostradę A1, ku naszemu zdziwieniu szło się bezpiecznie. Zbliżając się do tablicy z napisem Łódź zrobiliśmy krótką przerwą, przed wielkim powitaniem. Jednak kręte drogi i nieodśnieżone chodniki nie pozwoliły na dotarcie pod Manufakurę o czasie. Policja łódzka doprowadziła nas pod centrum handlowo - rozrywkowe, gdzie czekała wielka grupa wolontariuszy. Studio ?Krok za krokiem? na czele z panią Hanną Mazerant przeprowadziło pokaz nordic walking, wolontariusze z Polskiego Czerwonego Krzyża przedstawili jak pomagać podczas napadu padaczkowego. Ciepłe słowa powitania oraz podróż na nocleg. Czyżby to koniec wrażeń na dzisiejszy dzień? Nie! Stowarzyszenie Grupa Wsparcia EPI z Łodzi pod przewodnictwem Karoliny Zgid zaprosiło nas na wieczorek poetycko - muzyczny. W tle muzyka i czytane wiersze przez członków stowarzyszenia. Ciepły bigosik, kotlety mielone, herbata i oczywiście PĄCZKI. Stosy pączków świadczyły, że organizatorzy wieczorku nie zapomnieli, że dziś tłusty czwartek. Upominki rozdane i chwile przy stole wśród prywatnych opowieści o zmaganiach z padaczką, rodzinie, wspólnych przeżyciach. Ciekawość członków stowarzyszenia zaspokoiła opowieściami Klaudia Grochowalska o organizatorce marszu. Chwile pożegnań i trzymanie kciuków za dalsze etapy marszu.

/Klaudia Grochowalska/

 


17.02.2012 Łódź - Ozorków 

Łódź pożegnała mnie obfitymi opadami śniegu, nieodśnieżonymi chodnikami, wszystko to bardzo utrudniało marsz. Dobrze, że przed hotelem czekała policja ,która  asystowała mi do granicy miasta. Wciąż przed oczami miałam  wczorajszy dzień, zaangażowanie stowarzyszenia EPI Grupa Wsparcia z Łodzi, Studia ?Krok za krokiem? i Hani Mazerant. Dziękuje im  wszystkim za  wspaniałe przyjęcie. Moja córka Klaudia wciąż zabiegana  zmarznięta i zaangażowana  do granic  wytrzymałości. Ostry wiatr, który dał się we znaki mi i Grażynce maszerującej wczoraj ze mną, nie oszczędził i Klaudii. Bardzo jestem jej wdzięczna za obecność  , w tym bardzo trudnym dla mnie czasie.

Ale wracam do dnia dzisiejszego ?

Sypiący nieustannie śnieg zmusił mnie do kilkakrotnego przebierania się w sucha odzież, a cierpliwość  naszego kierowcy pana Piotra jest ogromna. Śnieg sypał i sypał,  nie miał litości. Szło się bardzo trudno ,aż tu niespodzianka. Mijamy tablice miasta Zgierz i ? odśnieżony chodnik .  Teraz mogę  sprawnie przejść przez centrum miasta. Kijki nie przeszkadzają ,bo przestał wiać boczny wiatr. Mogę iść prawidłowym krokiem. Na horyzoncie nasz samochód. Widać go z daleka ,banery   patronów i sponsorów rzucają się w oczy. I przerwa w ?. McDonaldzie. Znów się przebieram, chyba ostatni raz, bo do Ozorkowa już niedaleko i na szczęście przestaje padać śnieg. Teraz niestety skończył się bezpieczny marsz, bo już nie ma chodnika po prawej stronie, a pobocze jest niebezpiecznie wąskie . Jednak nie poddaje się i idę  ,tysiące myśli cisną się do głowy np. dlaczego chorzy na padaczkę żyją jak w skorupie ,w kokonie ,nie chcą się otworzyć, nie chcą wyjść mi na przeciw , chociaż 100 m przejść ze mną . Czy boja się samych siebie? Szkoda, że tak jest. Jak sami nie będą chcieli sobie pomóc, nikt im nie pomoże. I wtedy ?. oświecenie! Wiem już co zrobię w przyszłym roku??

Nagle nie wiadomo skąd ukazuje się tablica OZORKÓW ? ale jeszcze  4 km do centrum, gdzie  czeka na mnie burmistrz Ozorkowa Jacek Socha i wspaniała koordynatorka, w tym mieście,  akcji ?Zauważ mnie? Magdalena Zagozda, która wita mnie wraz z wolontariuszami ze szkół ozorkowskich oraz  Teresa Kuchta ze Stowarzyszenia ?Razem po Zdrowie? ? prowadząca grupę Nordic Walking. Z panią Teresą poznałyśmy się  osobiście wczoraj w Łodzi. Po  powitaniach i wspólnych zdjęciach wyruszamy na ulice Ozorkowa w naszych wołających o zauważenie koszulkach. Nasza grupa wzbudzał zainteresowanie, rozdajemy ulotki przechodniom, jesteśmy przyjęci pozytywnie .To bardzo miłe. Całą grupą  kierujemy się do miejsca noclegu, a po drodze wciąż rozdajemy ulotki, a część z nich wolontariusze  wkładają do skrzynek pocztowych. Świetny pomysł!

To był bardzo intensywnie  spędzony dzień. Dziękuje wszystkim życzliwym ludziom,  którzy staja na mojej drodze, a najbardziej Klaudii, która wspiera mnie  każdego dnia i kierowcy Panu Piotrowi. A jutro znowu w trasę już o  7.30 - kierunek Kutno.

/Jadwiga Grochowalska/

 


18.02.2012 Ozorków - Kutno 

Z miejscowości Ozorków wyszliśmy wcześnie. Po drodze spotkaliśmy panią Teresę Kuchtę razem z koleżanką Janiną. Szły razem z nami przez około 5 kilometrów poza granice miejscowości. Pogoda była fantastyczna, na spacer 38 kilometrowy. Bez mrozu, opadów śniegu czy deszczu. Pomimo dobrych warunków pogodowych, częste przerwy podczas marszu były. Plakaty sponsorów, które znajdują się na naszym wozie transportowym, zwracają uwagę przechodniów i kierowców. Po przebytych kilometrach czas na posiłek, herbatę i zmianę mokrych ubrań. Łęczyca przywitała nas odśnieżonymi chodnikami i piękną dużą restauracją ?Senator?. Tam posililiśmy się i odpoczęliśmy. W trasie przerwa i ogromne zmęczenie na twarzy bohaterki.

- Osobiście chciałam napisać, że jako córka organizatorki i wspaniałej kobiety, która idzie w marszu, nie mogłam patrzeć na kryzys wypisany na Jej twarzy. Serce ścisnęło się i zabłysnęła żaróweczka. Mamusiu jestem dla Ciebie wsparciem wezmę więc kijki i pierwszy raz pójdę z Tobą  jako twoja towarzyszka marszu.

Wspólne chwile, rozmowy podczas marszu i nagle tablica Kutno. Policja już na nas czekała. Przywitani przez kierownika wydziału spraw społecznych pana Michała Kacprzaka  i wolontariuszy, którzy prowadząc nas pod Urząd Miasta zaczepiali przechodniów, rozdając ulotki. Gdy doszliśmy do celu przed Ratuszem czekała na nas delegacja na czele z zastępcą Prezydenta miasta Zbigniewem Wdowiakiem. Na prośbę niezrzeszonej grupy nordicowców z Kutna szybkie szkolenie i przemarsz na poczęstunek.

Musimy udać się na nocleg i przygotować  na wieczór, bo dziś mecz AZS Kutno w Koszykówkę. Przystojni, wysocy i wysportowani koszykarze wystąpili w koszulkach akcji ?Zauważ mnie?. Trochę emocji, okrzyków i stresów podczas meczu przeżyliśmy. Potrzebne było nam  odpocząć od myśli o trasie i oddać się kibicowaniu. Późnym wieczorem wróciliśmy na nocleg i położyliśmy się spać. Jutro trasa do Gostynina.

/Klaudia Grochowalska/

 


19.02.2012. Kutno- Gostynin

Dziś snu trochę więcej, wstaliśmy o 8.00 Wyjście dziś o 9.00, ale dziś ważny dzień. Razem z nami wędruje pan Kazimierz Sikorski, jest wyjątkową osobą. Opowiada niezwykłe historie, przedstawia niezwykle obszerną wiedzę. Wysoki, silnie zbudowany i wygląda na góra 50 lat. Ku naszemu zaskoczeniu, nie zdradzając wieku jest dużo starszy. Promuje zdrową żywność, ćwiczenia mięśni i zalecenia do poprawienia kondycji. Niestety pogoda dziś nie dopisuje, pada deszcz, zimny wiatr. Przy bramie noclegu, już o 8.30 czekała niezrzeszona grupa nordicowców i policyjny radiowóz. Prawą stroną jezdni, ponieważ policja eskortowała nas do granic powiatu kutnowskiego. Szybki obiad w Strzelcach i dalej w trasę, po obiedzie wyruszyła tylko pani Jadwiga z panem Kazimierzem. Pożegnaliśmy grupę nordickowców, która dzielnie, szybkim tempem pokonała z nami 11 kilometrów. Do Kutna zabrał ich pan policjant, któremu serdecznie dziękowaliśmy za asystę w dzisiejszym maszerowaniu.

/Klaudia Grochowalska/

 


20.02.2012 Gostynin - Włocławek 

Kolejny dzień marszu z panem Kazimierzem Sikorskim, przedstawicielem miejscowości Włocławek. Pogoda przywitała nas temperaturą dodatnią. Maszerujemy dziś 40 kilometrów, ale w takim towarzystwie trasa mijała bardzo przyjemnie, miło i co najważniejsze szybko. Po 25 kilometrze zatrzymaliśmy się na posiłek, ciepła zupka, szarlotka z lodami i filiżanka gorącej herbaty. Powinniśmy maszerować dalej, ale nogi prosiły o odpoczynek. Wiedzieliśmy jednak, że im więcej relaksu tym szybsze tempo trzeba nadać na trasie. Wychodząc z restauracji zaskoczył nas sypiący śnieg. Pozakrywaliśmy uszy i w drogę. 5 kilometrów przed Włocławkiem przy restauracji Sosenka zatrzymali nas policjanci i asystowali do Hali Mistrzów we Włocławku. Tam zostaliśmy przywitani przez panią wiceprezydent Wandę Muszalik, kanclerz Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej we Włocławku Teresę Bieniek, dyrektor Wydziału Promocji Zdrowia Magdalenę Fejdowską oraz grupę młodych nordicowców w wieku od 5 do 13 lat. Wiele słów wsparcia i zrozumienia utwierdziło nas, że ta miejscowość jest bardzo przyjazna akcji ?Zauważ mnie? i chorym na padaczkę. Po wyczerpującym maszerowaniu marzymy o udaniu się na nocleg. Okazało się, że jest on niedaleko i równym tempem udaliśmy się na miejsce odpoczynku. Jutro czeka na nas Aleksandrów Kujawski.

/Klaudia Grochowalska/

 


 21.02.2012 Włocławek - Aleksandrów Kujawski

Godzina 6:30 pobudka, a za oknem piękne, różowe niebo i mróz. Oby się wypogodziło. Pojechaliśmy do Urzędu Miasta, gdzie czekał na nas Prezydent miasta Włocławek pan Andrzej Pałucki. Chcieliśmy podziękować za serdeczne przyjęcie w tym pięknym mieście. Wiele słów wsparcia, otuchy i pocieszenia płynęło z ust mieszkańców, powodowało to ścisk w gardle i łzy w oczach. Już drugi rok z rzędu Włocławek staje na podium najlepiej przygotowanych miast na akcję ?Zauważ mnie?. Drobnym prezentem, obrazem ? tak wyraziliśmy swoją wdzięczność i chęć dalszej współpracy z tak wspaniałymi ludźmi. Jednak trzeba ruszyć w drogę, aż 11 kilometrów musimy przejść przez chodniki włocławskie, aby dotrzeć poza obszar zabudowany. Policja jak zwykle miło nas zaskoczyła i asystowała do granic miejscowości, silny uścisk dłoni w ramach podziękowań, dyplom wdzięczności i nasza bohaterka rusza w dalszą trasę już samotnie. Silnie wiejący wiatr, jednak zmusza nas do odpoczynku w pobliskiej restauracji. Hmm? o czym marzą uczestnicy marszu po tylu dniach poza domem? Padło na golonkę, do tego pieczywko, chrzan, musztarda i brzuchy napełnione. Trochę wiosny przypomniał nam hiacynt, który pięknie pachnący stał tuż przed naszymi nosami. Filiżanka gorącej herbaty i w dalszą drogę czas ruszyć. Krótkie, ale intensywne opady śniegu utrudniały marsz, a władze i mieszkańcy Aleksandrowa Kujawskiego już przy tablicy na nas czekają. Nagle naszym oczom ukazało się znajome logo i białe koszulki. Tak, to wolontariusze i władze miasta. Już na granicy miejscowości przywitał nas pan Burmistrz dr Andrzej Cieśla, Wiceburmistrz Jerzy Erwiński oraz Dyrektor Gimnazjum Krzysztof Wdowczyk. Od tablicy pod Urząd Miasta maszerowali razem z nami, tam zostały wypowiedziane oficjalne słowa powitania i podziękowań. Przekazanie kilku podarunków i na obiad udajemy się do Publicznego Gimnazjum nr 1 im. Lotników Polskich w Aleksandrowie Kujawskim. Tam również z życzliwości pana Dyrektora Szkoły, została udostępniona jedna z klas, w której spędzimy dzisiejszą noc. Materace, śpiwory, gorące kaloryfery, radio, czajniki i to jeszcze nie wszystko, co zostało nam udostępnione. Wspaniałe warunki, których zapewnienie na dzisiejszy nocleg wymagało jedynie chęci i dobrego serca. W tym momencie chcemy bardzo podziękować Panu Krzysztofowi Wdowczykowi. Idziemy szybciutko spać, jutro wielki i Toruń.

/Klaudia Grochowalska/

 


22.02.2012. Aleksandrów Kujawski ? Toruń 

Dziś o godzinie 8.00 pożegnałam Aleksandrów Kujawski, padający deszcz utrudniał marsz, a po wyjściu na trasę (A1) wciąż byłam ochlapywana prze przejeżdżające samochody, szczególnie te duże. Ale postanowiłam nie poddawać się. Do Torunia niespełna 30 km. Idę sama, mam znowu czas na przemyślenia, rozmowę sama ze sobą. Cóż nie zawsze mam koło siebie kogoś do towarzystwa w marszu. Nawet nie zauważam, że nasz samochód stoi na poboczu, pierwsze 5 km za mną, idę dalej, Klaudia pstryka zdjęcia, pyta z troską czy dam rade i czy nie chce pić. Dziękuję nie ? i idę dalej. Kolejne 5 km nie wiadomo kiedy za mną, chwila oddechu łyk wody i w dalszą drogę. Klaudia upomina mnie, że idę za szybko. Jakoś nie zauważyłam, ale okazuje się że tak. Postanawiam zwolnić tempo. W oddali widać zajazd. Tam odpocznę. Wchodzimy do środka. Jest kominek, ściągam przemoczoną koszulkę i kurtkę. Okazuje Się, że i bluza też mokra. Przebieram się i pijemy gorącą herbatę. Odpoczywamy przeszło godzinę, a potem w dalszą drogę. Tempo coraz szybsze, Klaudia mnie znowu strofuje, że za szybko zwalniam, ale nie jest to dobre, bo niespodzianie skurcz chwyta mnie w nogę. Musze przystanąć i rozciągnąć mięśnie. Mam dosyć, ale oto ukazuje się tablica z napisem Toruń, przede mną jeszcze około 8,5 km. Idzie się całkiem dobrze, deszcz przestał padać. Moim oczom ukazuje się długo oczekiwany chodnik, a potem? czekająca na mnie telewizja Toruń. Miło ich zobaczyć. Po krótkim wywiadzie idę dalej. Poznaje trasę z ubiegłego roku. Towarzyszył mi na niej oprócz naszego samochodu i operatora kamery Jaśka, samochód redakcji Chodzę z Kijami a wraz z nim Krzysiek Walczak, no i oczywiście Państwo Kretkowscy z Wrześni i Artur z Gniewkowa i oczywiście mój mąż Marek. Tak wtedy był mróz i śnieg. Dziś deszcz i mgła. Ale moim oczom ukazuje się most na Wiśle. To już nie daleko jeszcze około 2 km do miejsca gdzie mamy nocować, a jutro rano spotkanie z prezydentem Torunia.

/Jadwiga Grochowalska/

 


23.02.2012 Toruń - Chełmża 

Dziś dołączył pan Andrzej Marzec, który wędruje razem z nami. Cieszymy się, że znalazł czas i maszeruje u boku naszej bohaterki. Poranna kąpiel, układanie włosów, makijaż i jeszcze perfumy, a wszystko na spotkanie z zastępcą prezydenta dr Ludwikiem Szubą. W Urzędzie Miejskim w Toruniu do wyboru  mieliśmy poranną kawę lub herbatę , zmotywowała nas do przebycia 24 kilometrów zaplanowanych na dziś. Trasa do Chełmży zapowiada się ciężko pomimo tego, że taka krótka jednak pogoda jest straszna. Padający deszcz i wiejący silnie wiatr utrudniał maszerowanie. To już ostatnie dni, jeszcze tylko dwa dzielą nas od finału. W takich chwilach zmęczenie daje się we znaki. To już 10 dzień marszu organizm odmawia posłuszeństwa, ale idziemy dalej. Trzeba! To dla wszystkich chorych na padaczkę i dla całej Polski, aby wiedzieli jak im pomagać. Słońce próbowało przebić się przez chmury, jednak zaraz się chowało. Po 4 godzinach marszu, bo tyle zajęło nam pokonanie trasy udaliśmy się na nocleg. Jednak zaskoczeni byliśmy miejscem, gdzie spędzimy dzisiejszą noc. Prawie jak w muzeum, a każdy przedmiot ma swoją historię. Właściciel pokazał nam swoją pracę, w której znajduje się aż 100 tys. złotych, podartych banknotów stuzłotowych. A wszystko, dzięki swojej fantazji. I zostaliśmy bardzo mile zaskoczeni, otrzymaliśmy na aukcję mały obraz w którym znajduję się 5 tysięcy złotych w banknotach stuzłotowych, oczywiście podartych. To jest dobroć serca, spotykana każdego dnia marszu.

/Klaudia Grochowalska/

 


24.02.2012 Chełmża - Chełmno 

Wstajemy bardzo wcześnie bo o 5 rano. Musimy bardzo szybko się wyszykować. Całą noc wiał bardzo silny wiatr i padał deszcz. Na szczęście już nie pada tylko mży. O 7.00 jesteśmy gotowi - po śniadaniu - i w trasę. Żegnamy Chełmżę ,która nie miała odwagi otworzyć swoich bram przed nami. Ruszamy w drogę. Wieje bardzo silny wiatr. Idzie się ciężko. Co jakiś czas zamieniam się z Andrzejem na miejsca, raz ja prowadzę raz on. Wiatr jest bardzo silny. Nogi już się buntują ,to przecież 11 dzień marszu. Po 10 km odpoczynek . Nie mam siły, ale idziemy dalej. Wiem, że rano też o 5.00 w naszym kierunku wyruszył mój mąż Marek z synem Mikołajem, i przyjaciółmi Wiolą i Józkiem, a także Piotrem Zemła, który na dzisiejszym koncercie w Chełmnie zaśpiewa Hymn Akcji Zauważ Mnie i kilka innych utworów ze swojego repertuaru.

Ale trasa jeszcze daleka, a wiatr nie ustaje. Idziemy chwilami bardzo wolno. Andrzej kontroluje cały czas ilość przebytych kilometrów i prędkość z jaką idziemy. Klaudia robi zdjęcia, nagle w moim kierunku biegnie mała osoba w zielonkawej kurtce. To Mikołaj i Klaudia tuz za nim. Spotkanie z Markiem zaraz po chwili. Tak, dwa tygodnie ich nie widziałam. To odbiera mi siły do dalszego marszu, ale zbieram się w sobie i idę dalej. Po chwili naprzeciw mnie wychodzi Wiola i Józek i maszerujemy już w czwórkę.

Zbliżamy się do Chełmna. Poznaję tę ścieżkę rowerową z ubiegłego roku, kiedy to zmierzaliśmy w drugim kierunku. Pojawia się straż miejska. Mamy prawie godzinę opóźnienia. Przegraliśmy z wiatrem, ale trudno idziemy dalej do przodu. Nagle widzimy (tak jak w roku 2011) dużą grupę wolontariuszy w naszych koszulkach, pod przewodnictwem Małgosi Grabarz. Dalej za samochodem straży miejskiej wchodzimy do centrum Chełmna pod urząd miejski, gdzie czekają na nas władze miasta z burmistrzem Mariuszem Kędzierskim, Stanisławem Łańcem i wieloma wolontariuszami i przyjaciółmi stowarzyszenia. Miło było spotkać Marię i Waldka Kretkowskich, którzy dołączą do nas w jutrzejszym marszu, a już dziś witają nas na ulicach Chełmna. Po powitaniach udajemy się do Europejskiego Centrum Młodzieży, gdzie czeka na nas obiad i nocleg. Ale to nie koniec atrakcji , bo po posiłku, kiedy wszyscy odpoczywają udaje się do Torunia z Markiem i Andrzejem,na nagranie do programu rozmowy dnia. A wieczorem spotykamy się wszyscy na wspaniałym koncercie ?Chełmno Chorym na Padaczkę?, przygotowanym przez Małgosię i jej wolontariuszy. Wspaniale przygotowany koncert w każdym szczególe, wyciska łzy szczególnie kiedy wolontariusze z Grupy MKW Effata przedstawiają pantomimę a na finał występu tej grupy Małgosia ujawnia swój kolejny talent? wspaniale śpiewa. Oczywiście nie zawiódł przywieziony przez Marka Piotr Zemła, Bartek Michalczuk, no i jeszcze niespodzianka? wystąpiła mieszkanka Chełmna Ewelina, która przyjechała specjalnie z Anglii aby zaśpiewać na tym koncercie bo jak powiedziała wszystkim jest też chora na padaczkę.

A potem trochę muzyki dla młodszego pokolenia i występ Chełmińskiej Kapeli WardRobe i zespołu Manchester. Dzięki tym wszystkim ludziom dobrej woli, Małgosia zebrała wraz nimi 1.800 i przekazała na cele stowarzyszenia. Dziękujemy bardzo.

Po koncercie jeszcze krótkie spotkanie przy kawie, herbacie i ciasteczku i do spania, bo rano znowu pobudka o 5.00

/Jadwiga Grochowalska/

 

 

Joomla templates by Joomlashine